Just my fuckin' imagination.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Chapter I

      - Wróciłem! - krzyknąłem w ciemność. - Jest ktoś w domu? - nie słysząc żadnej odpowiedzi, wzruszyłem ramionami i zapaliłem światło. Zdjąłem buty i wszedłem po schodach na górę. Przechodząc obok pokoju mojej siostry, zacząłem się zastanawiać gdzie ona jest. Była 23.47, a ona ma dopiero 16 lat. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i zaniepokojony spojrzałem na wyświetlacz. 26 nieodebranych połączeń od ''Tata''. Wybrałem numer i czekałem, wsłuchując się w dźwięk połączenia.
- Tae! Gdzieś ty się podziewał?! Dzwoniłem do Ciebie tyle razy! Gdzie jesteś, wszystko w porządku? - przerażony głos ojca trochę zbił mnie z tropu. Przecież zawsze wracam o tej porze.
- Tak, wszystko okej, coś się stało? Byłem na próbie i nie słyszałem dzwonka. - po drugiej stronie słuchawki słyszałem dziwne odgłosy. Ciągłe pikanie jakiegoś urządzenia i...płacz. - Tato? Gdzie jesteś? - cisza. Słyszałem jego oddech. Był szybki i nierównomierny. - Tato!
- Jestem w szpitalu, razem z matką.
- Coś się stało? Dlaczego tam jesteście?
- Riko...- głos mu się załamał. Riko. Spojrzałem na drzwi do pokoju siostry, otworzyłem je ostrożnie, zapaliłem światło i zamarłem. Łóżko Riko było całe we krwi, na podłodze leżał nóż. Ręce mi się trzęsły kiedy oszołomiony przyłożyłem komórkę z powrotem do ucha. - Riko...podcięła sobie żyły.Nie wiem co się stało, nie wiem dlaczego to zrobiła. Przecież wszystko było w porządku! Tae, jesteś tam? Słyszysz mnie? - nie byłem w stanie wydobyć z siebie głosu. Cały czas wpatrywałem się w białą zakrwawioną poszewkę. Nagle poczułem ból w lewej dłoni, spojrzałem na nią i dopiero teraz uświadomiłem sobie, że ściskałem dłoń w pięść tak mocno, że paznokcie wbiły się w skórę. To mnie przynajmniej otrzeźwiło na tyle by zacząć znowu myśleć.
- Co z nią? Czy ona...
- Żyje. Jest stabilna, dostała jakieś leki, ale jeszcze nie odzyskała przytomności. - Poczułem ulgę, choć małą.
- Dobrze, już do was jadę. W którym szpitalu jesteście?
- Nie, Tae. Nie przyjeżdżaj. Proszę, dowiedz się co się stało. - Po tych słowach ojciec się rozłączył. Zaskoczony spojrzałem na telefon, skąd ja mam wiedzieć co się stało?! Przejrzałem połączenia, chcąc sprawdzić czy Riko czasem nie próbowała się z nim skontaktować i wtedy natknąłem się na wiadomość. Jedną. Nadawcą była Riko. A w treści było jedno słowo, a właściwie imię.
,,Daniel.''

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz